poniedziałek, 7 września 2015

Essence, Soft Touch Mousse Make-up

W pochmurny, deszczowy dzień mam Wam do przedstawienia podkład w musie od Essence. 
Przy okazji: czy tylko ja jestem w szoku jak szybko pogoda uległa pogorszeniu? Myślałam, że powoli zaczniemy wrzucam na siebie kolejne warstwy. U mnie jednak bez kurtki i parasola nie ma szans na wyjście:(


Korzystając z promocji w Naturze skusiłam się na mus od Essence w odcieniu 02 matt beige. Jak ułożyła się nasza współpraca? Zapraszam dalej...


Jeśli dobrze pamiętam był w promocji -40% za zakup min. 2 produktów. Standardowo miałam problem z wyborem w sklepie - za jasny, za ciemny, za zimny, za ciepły... Ostatecznie skusiłam się na powyższy.


Początek był tragiczny;) Nie będę ukrywać, że musiałam przyzwyczaić się do serwowania sobie musu. Paluchami średnio, gąbeczką o wiele lepiej:) Musiałam go wyczuć - tylko tyle i aż tyle!
Początkowo efekt średnio mi się podobał. Po pierwsze aplikacja, po drugie efekt na buzi. Niestety czułam, że go mam, widać było suche skórki. Generalnie cała moja twarz wyglądała jak jakiś suchar:/ Po 3-4 aplikacjach poszedł w zapomnienie. Zapomniałam dodać, że kolor również za pierwszym razem mi kompletnie nie podszedł.

Minął miesiąc, sięgnęłam po niego kolejny raz i bardzo go polubiłam:) Serwuję go paluchami. Dlaczego? W taki sposób najlepiej mi go wydostać. Trzeba przyznać, że opakowanie jest z lekka problematyczne. 

Oczywiście nadal trzeba uważać na suche skórki bo ma tendencje do ich podkreślania. Kolor ok ale muszę jeszcze raz zobaczyć co jest do wyboru (norma w moim przypadku). Mus nie ma właściwości mocno kryjących jednak delikatnie poprawia koloryt skóry, nadaje cerze świeżości. Jednak zaznaczać, że nakładam dość małą ilość.I co najważniejsze dobrze matuje! Ostatnio mam z tym mały problem bo dość szybko się świecę w strefie T. Wczoraj sprawdziła czas - ok. 6 godzin matu! Po 8 minimalna ilość sebum na bibułce matującej. Dodam, że gdy używam musu nie pudruje już noska;) Byłam w szoku! 
Dodam również, o czym pisałam wcześniej, że trzeba go wyczuć i wszystko będzie ok!


Na zdjęciu wyżej. Kropka musu, wokół chwile po delikatnym rozsmarowaniu. I tutaj warto pamiętać, że potrzeba chwili aby dobrze się wtopił w skórę. Dodam, że na dłoni mam dwa (dość jasne) małe pieprzyki, które są niewidoczne. Dopiero teraz zauważyłam, że zniknęły pod warstwą musu. Na dłoni miałam jednak większą ilość niż serwuję sobie na twarz.

Ogólnie jestem zadowolona:) Nie jest to może mój cud jednak spokojnie mogę polecić do testów. Muszę jednak przyznać, że podczas docierania szybko znika z opakowania. Zresztą nie ma go za dużo w słoiczku. Za 16g zapłacimy ok. 15zł.

Znacie produkt Essence? Co teraz gości na Waszych buziach?







24 komentarze :

  1. Kiedyś go używałam, na początku kolor był ok, ale pod koniec opakowania jakoś tak ciemniał :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę, że napisałaś tą recenzje, bo ostatnio go przeglądałam w Super Pharm i chcę właśnie zakupić. Może nie jest idealny, ale myślę że warto! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie bardzo się cieszę:) Mam nadzieję, że się sprawdzi.

      Usuń
  3. ja mam podkład Lovely, generalnie rzadko używam tego typu produktów, najcześciej wystarczy mi krem i puder (zwłaszcza w lato, kiedy fluid by mi spłynął). Ale mus fajny i całkiem tani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy takich upałach chyba każdemu spływa:) Latem stawiałam na lekkie kremy tonujące i BB.

      Usuń
  4. Też musiałabym przyzwyczaić się do takie formy podkładu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie miałam nigdy takiego musu, coś mnie nie przekonuje :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam kiedyś podkład w musie- kilka lat temu. Nie pamiętam juz firmy, ale byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa jaka było to firma:) Najważniejsze jednak, że się sprawdził!

      Usuń
  7. Fajny muss:) narazie jeszcze nic nie stosuje oprocz kremu ochronnego! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie lubię podkładów w musie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie może nie być ulubieńcem. Na początku również średnio mi przypadł do gustu.

      Usuń
  9. Dla mnie kolor byłby za ciemny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają również coś jaśniejszego:)

      Usuń
  10. Też nie mogę się przyzwyczaić do tej zmiany pogody. Ja najbardziej lubię mineralne podkłady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za mineralne chcę się dopiero zabrać:)

      Usuń
  11. Oh... pogoda u mnie jest typowo jesienna niestety ;/ Nigdy nie używałam podkładu w musie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda zmienną jest. Dziś u mnie pięknie:)

      A co do musu - może warto wypróbować?

      Usuń
  12. Nars Sheer Glow to mój aktualny ulubieniec :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę:)

Niezmiernie mi miło czytać każdy pozostawiony komentarz.

~~~~~~~~~~
Dziękuję za obserwowanie mojego bloga - serce rośnie, że jest Was coraz więcej w mych skromnych progach:D
~~~~~~~~~~
Niestety ostatnimi czasy mam coraz więcej próśb o obserwowanie i klikanie. W związku z tym pozostawiam takie komentarze bez odzewu. Jeśli masz ochotę - obserwuj. Nie proś mnie jednak o obserwacje wzajemną z naciskiem na mój pierwszy krok - wiem jak do Ciebie trafić! Odwiedzam wszystkich komentujących.


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka