środa, 4 listopada 2015

YOPE - miłość czy rozczarowanie?

Jak ten czas pędzi:) W piątek pisałam "do zobaczenia w środę", a dziś już wspomniany dzień. Czy tylko ja mam wrażenie, że ostatnimi czasy kolejne dni pędzą jak oszalałe?

Przepraszam, że tak długo musiałyście czekać na recenzję mydeł YOPE. Przywędrowały do mnie we wrześniu, a październikowy wpis z nowościami kręcił się właśnie wokół nich.
Przyznam, że gdy tylko je zobaczyłam na blogach moje serce zaczęło bić szybciej - cudowne opakowania plus zachwalające recenzję sprawiły, że chciałam je mieć! Pewnego dnia moje marzenie się spełniło i miałam możliwość przetestowania. Przyznam, że miałam pewne obawy - sprawdzą się czy będą wielkich mydlanym rozczarowaniem...



Trochę czasu minęło od pamiętnego odebrania paczuchy (cieszyłam się jak dziecko;)) ale jestem w 100% pewna tego co o nich myślę. Zresztą 6 sztuk po 500ml to nie lada wyzwanie nawet jak dla mnie i mojej ferajny!:) Nie będę zresztą Was okłamywać - jeszcze trochę zostało w niektórych opakowaniach ponieważ nie mogłam wytrzymać i otwierałam kolejne opakowania zanim skończyły się wcześniejsze:)




Zacznę może od tego, że opakowania zachwyciły wszystkich! Bąbelina z chęcią przygarnęłaby bajeczne opakowania. Moja druga połówka, która nie zwraca większej uwagi na "jakieś tam mydła do rąk" zobaczywszy co jest w paczce powiedział tylko "wow"! Dziadkowie (sztuk cztery), również byli zachwyceni. Szczególnie babcie z wielką chęcią komentowały kolejne otwierane mydła. Mam nawet wrażenie, że z wielką niecierpliwością czekały na kolejne sztuki aby wyrazić swoją opinię przy okazji wizyty u nas:)
Teraz czas na najważniejszą testerkę czyli mnie:D Moje obawy były bezpodstawne. Pokochałam je miłością bezgraniczną!! Zanim jeszcze trochę posłodzę mydłom przejdźmy do krótkiej charakterystyki każdego z nich. Chociaż nie ma co za dużo pisać o zapachach - jaki jest opis, taki jest zapach. I tak powinno być. O, wspomnę również o jeszcze jednej ważnej kwestii. Zdarzało się, że i Bąbelina umyła nimi swoje małe rączki parę razy i nie zauważyłam jakiegokolwiek wysuszenia, podrażnienia itp.

Zacznijmy od mydeł kuchennych, które bardzo często wędrowały do łazienki;)


Kuchenni muszkieterowie: Goździk, Mineralne oraz Miód&Bergamotka

Na pierwszy ogień poszło Mineralne:


Chyba "najspokojniejszy" zapach z całej kolekcji mydeł YOPE. Delikatny, świeży, lekki. Kojarzy mi się z morzem (zresztą producent również wspomina o morskich klimatach) oraz z niektórymi kosmetykami do kąpieli dla dzieci. Cudne rozpoczęcie testowania... Miałam nadzieję, że będzie tak dalej...



... i tak też się stało. Miód&Bergamotka zaserwował wszystkim myjącym miodowo-bergamotkową ucztę dla dłoni i zmysłów. Mydło serwuje nam miód z cytrusowym orzeźwieniem. Ma w sobie słodycz miodu w wydaniu bardziej orzeźwiającym.



Przebierałam nogami w oczekiwaniu na kolejne mydlano-kuchenne wrażenia:)



I wreszcie przyszła kolej na trzeciego muszkietera. 




Goździk - jaki będzie? Czy będzie taki jaki powinien być? Czyli korzenny i kojarzący się pierwsze co ze świątecznymi smakołykami, którymi można się zajadać przy choince. I tym razem YOPE dało radę. Ciepły cudowny zapach idealny na święta.



Jeśli mydła kuchenne mają taką moc to co będzie z mydłami w płynie? Zakochanie do kwadratu? Zachwyt i skakanie pod sam sufit? Chociaż może nawet wyżej bo przy kuchennych zachwytom nie było końca i sufit jakiś taki poobijany...


Łazienkowi muszkieterowie: Wanilia&Cynamon, Werbena, Figa

Na pierwszy ogień w mydłach w płynie poszła Werbena. Poprzeczka była wysoko. 


Ufff... na szczęście się udało:) Kolejny strzał w dziesiątkę i dobre rozpoczęcie serii łazienkowej;)
Cytrusowy, świeży, pobudzający zapach. 



Koniec butelki i człowiek zastanawia się co wybrać teraz, a co zostawić na koniec. Padło na Figę.
Figa zaserwowała nam słodko-owocowym zapach. Producent wspomina coś o śródziemnomorskim klimacie i coś w tym jest. Może jestem dziwna ale czuję tam coś frezjowego:) Frezja w fidze? Czemu nie! Szczególnie, że frezje uwielbiam!



Ze smutkiem patrzę na kolejną butelkę do testów. To już ostatnia? Na szczęście mam coś jeszcze na dnie w innych, testowanych wcześniej. Miałam wielkie oczekiwania co do cynamonu i wielkie obawy co do wanilii. Wanilia potrafi zaskoczyć ale i zabić najwspanialszy produkt. I tym razem... YOPE nie zawiodło! Wanilia jest cudownie naturalna i idealnie tworzy duet z cynamonem. Ciepły, delikatny, korzenny oraz słodki z nutką świeżości w tle. Nie można było lepiej zakończyć testowej przygody z mydłami marki YOPE.



Podsumowując: 
  • mają cudowne, idealnie odwzorowane zapachy
  • dość intensywne, utrzymujące się chwilę na dłoniach ale nie drażniące wrażliwych nosów
  • kuchenne, tak jak zapewnia producent, likwidują brzydkie, nieprzyjemne zapachy
  • nie podrażniają oraz nie wysuszają skóry dłoni
  • tu i teraz przyznaję się, że parę razy skusiłam się na umycie ciała mydłami w płynie i spisały się w tej roli bardzo dobrze:)
  • myte były również akcesoria do makijażu - kolejny plus na konto mydeł YOPE

Dawno nie spotkałam tak równej serii kosmetyków. Jeszcze lepiej - do tej pory nie miałam do czynienia z tak dobrymi kosmetykami - cała szóstka jest bardzo dobra. Jeśli musiałabym wybierać jedno z mydeł to nie mogłabym chyba tego zrobić. Naprawdę silna seria produktów do rąk. Nic tylko pogratulować producentom.
Idealne opakowania z jeszcze lepszą zawartością. Tak jak rozpływam się do tej pory nad opakowaniami, tak nad zapachami jeszcze bardziej. Muszę to napisać - te produkty miażdżą konkurencję!


Na koniec chciałabym wspomnieć o bardzo ważnej kwestii dotyczącej mydeł YOPE:
  • 92% składników jest pochodzenia naturalnego oraz o niskim stopniu przetworzenia
  • Nie zawiera parabenów, silikonów, barwników, SLES'u i SLS'u.


Miałyście możliwość zapoznania się z tymi cudami?
Które najbardziej Was kuszą?



Dziękuję za możliwość testowania marce:


29 komentarzy :

  1. Ja wiem, że to głupie, ale za same już te piękne buteleczki bym je chciała. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie skusiłabym się na któreś mydełko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale tajne mydelka ich nigdy nie jest za wiele: * z mila chęcią zakupie: *

    OdpowiedzUsuń
  4. Szata graficzna jest prześliczna po prostu, nie mogę się napatrzeć :)
    Może się skuszę na waniliowe, takie w sam raz na zimę..

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawe mydełka. Prawdę mówiąc nie słyszałam o nich wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam wcześniej o tej marce, ale opakowania mnie zachwyciły.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem bardzo ciekawa tych zapaszków :)) Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz o nich słyszę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy raz o nich słyszę, ale te buteleczki *-* Aż chciałabym mieć je w domu ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Też nie nadążam za tym pędzącym czasem...
    Fajne opakowania mają te mydełka, z chęcią bym wypróbowałam jakieś ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wsztskie wydają się ciekawe i te urocze opakowania są świetne !

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyglądają bardzo zachęcająco. W pierwszej kolejności wypróbowałabym figę, uwielbiam kosmetyki z tym aromatem :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Opakowanie z królikiem mnie zauroczyło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo mnie one ciekawią, brzmią super i dodatkowo te ładne opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Opakowania są bardzo ładne :) I z tego co widzę nie są to tak drogie kosmetyki jak myślałam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Chciałabym wypróbować te kuchenne. Bardzo ładne opakowania mają te wszystkie mydełka.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale design opakowań! Super, coś innego niż to z czym mamy do czynienia w drogeriach :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Te mydła mają przepiękne opakowania, jak wynika z Twojej recenzji boskie właściwości. Chętnie po nie sięgnę w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapachy muszą być cudowne, jak widzę werbenę, to już mam na nią ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam wszystkie zapachy, które kojarzą się ze świętami więc pewnie mydło goździkowe podbiłoby moje serce <3 przyznam, że nie słyszałam wcześniej o Yope bo od lat jestem wierna mydłom w kostce od Lavea. Są naturalne i mają moj ukochany cynamonowy zapach! :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Super recenzja produktów, bardzo mnie ciekawią te kosmetyki i wyglądają fenomenalnie <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę:)

Niezmiernie mi miło czytać każdy pozostawiony komentarz.

~~~~~~~~~~
Dziękuję za obserwowanie mojego bloga - serce rośnie, że jest Was coraz więcej w mych skromnych progach:D
~~~~~~~~~~
Niestety ostatnimi czasy mam coraz więcej próśb o obserwowanie i klikanie. W związku z tym pozostawiam takie komentarze bez odzewu. Jeśli masz ochotę - obserwuj. Nie proś mnie jednak o obserwacje wzajemną z naciskiem na mój pierwszy krok - wiem jak do Ciebie trafić! Odwiedzam wszystkich komentujących.


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka